Płot na granicy dostarcza rozstrzygającego dowodu nie tylko w sprawie etyki, która dziś nikogo nie obchodzi, „bo wojna” i „bo wybory”, ale również w sprawie rozumu. Rządzili i rządzą nami ludzie bezrozumni.

Chociaż przesuńcie ten płot, idioci…

Nie wierzę w ani jedno słowo wypowiadane w sprawie „bezpieczeństwa granicy” przez polityków – wszystko jedno których. To wyłącznie propaganda. W sprawie płotu rzecz powinna być jasna po śmierci dźgniętego nożem żołnierza. A jakoś nie jest. Bardzo źle to świadczy o intelektualnej kondycji naszych niedawno z entuzjazmem wybranych rządzących. Ale i o naszej.

Jeśli ten mur na granicy ma być – a pewnie ma, bo skoro wczoraj w sondażu 85,7% chciałoby używać broni w niejasnych celach, ale na pewno „bardziej” niż dotychczas, to za istnieniem i rozbudową muru na granicy opowiedzą się prawdopodobnie już niemal wszyscy — to ok., niech wam będzie, ludzie. Byleby nie zabijał – chciałbym powiedzieć, ale nie powiem, bo przecież „jest wojna” i zabijanie jest obowiązkiem patrioty. Powiem zamiast tego: byleby dawał kontrolę nad granicą, zamiast oddawać ją Łukaszence.

Zarówno atak nożem, jak większość innych incydentów chętnie pokazywanych jako akty agresji na polską granicę i jej obrońców odbywa się zza płotu. W przypadku śmiertelnego ataku nożem na kiju oznaczało to, że sprawca – w chwili ataku przebywający na uświęconej krwią bohaterów polskiej ziemi – oddalił się bez przeszkód na białoruską stronę i dziś nie wiemy nawet, kim jest. Ani w momencie ataku, ani wtedy, kiedy odchodził, stojący po polskiej stronie fortyfikacji uzbrojeni obrońcy nie mogli zgodnie z prawem i zdrowym rozsądkiem oddać w jego stronę strzałów ostrzegawczych, bo za każdym razem byłby to strzał oddany w kierunku Białorusi. Płot uniemożliwił im wtedy również wykonanie jakichkolwiek innych działań. On pełni wyłącznie taką funkcję.

Wszystko jedno, co naprawdę dzieje się na granicy: czy mamy tam do czynienia z atakiem dzikich hord, czy przechodzą tamtędy komandosi Putina i Łukaszenki, czy trwa „zalew migrantów”, czy exodus udręczonych ludzi – nie mamy nad tym żadnej kontroli. Płot, owszem, spowalnia – jak jednak widać, spowalnia zarówno „migrantów” (oraz „migrantki”), jak i dzielnych „obrońców granic”, którzy z jego powodu tracą większość przewagi sprzętu i uzbrojenia.

Jeśli płot ma stać na granicy, przesuńcie go kilkaset metrów w głąb kraju, zostawiając na miejscu słupy graniczne i przede wszystkim tę armię uzbrojonych ludzi, których tam posyłacie. Jeśli „obrona granic” ma chociaż udawać jakikolwiek sens, uzbrojona armia powinna stać po wschodniej stronie płotu. Cokolwiek chcecie robić z „migrantami” oraz „migrantkami”, dranie – czy chcecie do nich strzelać, wydawać Łukaszence, czy aresztować w Polsce, będziecie to robić skuteczniej. Strzały – ostrzegawcze lub śmiertelne – nie będą padały w kierunku Białorusi, a wy korzystając ze spowalniającej ruch zapory będziecie mieli wreszcie rzeczywiste szanse, by wszystkich przekraczających polską granicę np. wyłapać. A choć bardzo się boję, że kiedy do kolejnej kampanii ruszy kolejny wódz, możecie zechcieć wszystkich zastrzelić, dzielnie walcząc o „polityczne złoto” i „honor żołnierza”, to jednak powtarzam: cokolwiek chcecie zrobić, płot będzie skuteczny, jeśli go cofniecie.

Trudno mi sobie wyobrazić prostszą sprawę do ogarnięcia.

Donald Tusk uchodzi za człowieka o przenikliwej inteligencji. Moim zdaniem niezasłużenie, ale dowodem w sprawie tego jego szczególnego daru ma być fakt, że wygrał wreszcie wybory, co bez niego nie udawało się od bardzo dawna i prawdopodobnie rzeczywiście udać się nie mogło. To słaby argument dla tych, którzy pamiętają, że wybory wygrał również kompletnie pozbawiony rozumu Duda i to w sytuacji „mission impossible”, wygrywała je także w cuglach banda idiotów z Kaczyńskim, Macierewiczem, Szydło, Kępą, Pawłowicz i całą plejadą jak z archiwum Lombroso. Nie ma się jednak po co wdawać w ważną skądinąd dyskusję o rozumie rządzących, bo płot na granicy dostarcza rozstrzygającego dowodu nie tylko w sprawie etyki, która dziś nikogo nie obchodzi, „bo wojna” i „bo wybory”, ale również w sprawie rozumu. Rządzili i rządzą nami ludzie bezrozumni.

Poszukującym rozumu (i być może serca niekoniecznie na kampanijnych naklejkach) zachęcam do złożenia podpisu na stronie https://wschodniagranica.pl.

5 Responses

  1. Paweł,

    Twoje rady zawsze mądre i rzetelne są tym razem wątłe i naiwne. Język jakim zaczynasz się ostatnio posługiwać jest obraźliwy i graniczący z definicją “hejtu”.

    Ochrona granic we wszystkich krajach na świecie, graniczących z krajem umożliwiającym masowe imigracje z terenów zagrożonych wojną, terrorem, prześladowaniami, biedą, czy też klimatyczną klęską są trudne do opanowania i znalezienia “złotego środka”, ale temat jest emocjonalny i bardzo łatwy do krytykowania.

    Podziwiam ludzi dostarczających pomocy uchodźcom, (sam byłem uchodźca, któremu ktoś “obcy” pomógł zamieszkać w Kanadzie, i sam spononsorowałem z grupą przyjaciół – dziesiątki rodzin z obozów imigracyjnych.Jestem zdruzgotany czytając relacje z pogranicza Polski, krajów bałkańskich, USA, Kanady, opisujące dramat uchodźców.

    Temat ten jest zawsze spornym i trudnym tematem bo dotyczy setek tysięcy ludzi emigrujących na całym świecie z nadzieją na lepsze jutro, i kładących wszystko na jedną szalę łutu szczęścia, że im się to uda. Ponoszone ryzyko jest ogromne i my jesteśmy świadkami tego. To boli!

    Zaufanie jest podstawą zdrowego społeczeństwa. Zaufajmy rządzącym, jest wśród nich dużo mądrych ludzi. Ciągłe krytykowanie sprawia, że krytyki przestaje się słuchać i jest ona jedynie hałasem który już nie dociera do słuchaczy.

    Pozdrawiam!

    1. Moją rolą — do niedawna myślałem z ulgą, że byłą rolą — jest nie ufać rządzącym. Zawsze. Starać się o to przede wszystkim, by ich samowolę i wszechwładzę ograniczać. Stopień zaufania do Tuska jest dziś podobny co do skali i zasięgu (mierzonego wagą spraw, które jesteśmy gotowi “przełknąć” w jego wydaniu) jest taki, jak kiedyś przerażający nas obu poziom zaufania pisowskich wyborców do pisowskich wodzów. Weź choćby wczorajsze 85,7% popierających strzelanie w niezdefiniowanych okolicznościach, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo do kogo — wiadomo tylko, że mamy strzelać więcej i bardziej. Jeśli Ciebie to nie przeraża, to jesteś nieustraszony. Ja jestem lękliwy. I uważam, że powinienem.

      Na temat nonsensownie wadliwej lokalizacji płotu czasem mówią wojskowi. Argumentów przeciw zmianie lokalizacji nie ma. Moim zdaniem one nie mogą istnieć. Ta sytuacja pokazuje zresztą — jak zawsze twierdziłem — że ani PiS-owi nie chodziło, ani Tuskowi nie chodzi o rzeczywistą obronę granicy przed rzeczywistym zagrożeniem. Wszystkie gesty oni wykonywali i on wykonuje na użytek wewnętrznej polityki. To nie tylko podłe, ale i głupie przy okazji.

      Ty zaś do żadnych tego typu argumentów w ogóle się nie odnosisz. Ciebie drażni fakt ataków na Tuska. Cóż, tym razem zaatakowałem go wprost, bezpośrednio i obraźliwie. Masz rację. Być może niepotrzebnie — co widać, skoro nigdy jeszcze nie dyskutowałeś z żadną z tez, a zawsze z “atakiem na Tuska”. Próba ugrzecznienia tego tekstu byłaby jednak przynajmniej w Twoim przypadku nieskuteczna, bo każdy argument przeciw opowieści nowej władzy i tak uznawałeś za atak. Jak to jest w innych przypadkach, nie wiem.

      Ale wrzuciłem ten tekst na twittera. I tam, o dziwo, normalna rzeczowa rozmowa. Zdaje mi się, że uczestniczą w niej również jacyś sympatycy PiS — być może wręcz przywabieni krytyką Tuska. Nie wiem.

      Zarówno dla tego rozdmuchanego przez interesownych polityków i wciąż rozdmuchiwanego “kryzysu” prawdziwego rozwiązania nie da się znaleźć w świecie polityki rozumianej jako wyścig, kto kogo “zaorał”, nie stroniący od budzenia najniższych instynktów i pierwotnych lęków. W tej sztuce Tusk jest jest lepszy od Kaczyńskiego, jest w zasadzie jej wynalazcą. Funkcją moich ataków na Tuska — i rzekomych i rzeczywistych, dla których zawsze takie mam usprawiedliwienie, że on przekroczył granice, których przekraczać nie wolno — jest wysiłek na rzecz przełomu, który da miejsce polityce rozumianej po arystotelesowsku.

    2. Problemem (nie wiem, czy nie największym) dyskusji na tematy zahaczające o politykę, jest utożsamianie się z “naszą” formacją polityczną i odbieranie krytyki jej działań jako atak “na naszych”. Mowa jest o niemądrych, czy szkodliwych (dla nich samych też) działaniach – odbierane to jest jako atakowanie samych polityków jako niemądrych i szkodliwych. W sprawie granicy i tego nieszczęsnego płotu – dostępne są stanowiska i rozwiązania proponowane przez organizacje pozarządowe. Gotowe rozwiązania. Trzy dni temu organizacje pozarządowe zostały zaproszone na “konsultacje” w sprawie wprowadzanej “przypłotowej zony”. Na wstępie tych konsultacji przedstawiciel rządu poinformował, że “decyzje zostały już podjęte, ale dziękujemy państwu za przybycie”. Coś mi się przypomina… nie tak dawno rzecznik pisowskiego rządu pytany – dlaczego nie korzystacie z pomocy doradców/ ekspertów – wyjaśnił: “bo nie chcieli realizować naszego programu”.

  2. Jestem przekonany, że Tusk daje się wmanewrować w złe decyzje za sprawą trzymających stery w wojsku takich nominatów, jak cudownie awansowany przez przez Macierewicza i Błaszczaka gen. Kukuła. Takich generałów i poniższych dowódców w wojsku jest multum.
    Jak nie zrobi się czystki w Wojsku, to cała wina spadnie na Tuska.

    1. Podzielam tę ocenę. Tusk najwyraźniej rzeczywiście słucha tych ludzi i powtarza usłyszane od nich bzdury. Tak czy owak to on ponosi odpowiedzialność. Tak chciał. “Osobiście dopilnuje” — jego ulubiona fraza, która zresztą u mnie wywołuje ciarki, bo wprost odwołuje się do wizerunka dobrego cara, którego samodzierżawie jest najczystszym dobrem. Ale wszystko (w tym dwie ostatnie książki Tuska) wskazuje, że on naprawdę wierzy, że uwodzonym przez populistów tłumom trzeba dać wszystko czego chcą i więcej niż obiecują populiści. Zło złem zwyciężaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Panie Premierze,

Nie mam na kogo głosować. Ale to pół biedy. Ilekroć się odezwę, zewsząd słyszę „odczep się od Tuska”. To zaś powoduje, że mojej Polski nie ma. Nie zdołał tego sprawić Kaczyński, sprawił to Pan. Chcę, żeby Pan to wiedział.

Czytaj »

Jak będzie?

Będziemy wszyscy wspierać nasz rząd. Słusznie. Bo to jest właśnie nasz rząd. Tak chcieliśmy przez osiem lat. I tak wybraliśmy. Nie będziemy dbać ani o ustrój, ani o legalistyczną, konstytucyjną ortodoksję. Nie będziemy dbać również o zaniechania. Też słusznie – możliwości są, jakie są, nie da się tego ignorować, jak to zrobiła Helsińska Fundacja w sprawie telewizji. Skutek będzie jednak taki, że na tym etapie będziemy zarówno wspierać autorytarny model państwa, jak i mobilizować emocje do politycznej wojny z prawicą. Każdy postulat trwałej naprawy polskiej demokracji stanie w ostrym konflikcie z bieżącą pilną potrzebą utrzymania władzy demokratów. Dopóki w wojnie o władzę będziemy wygrywać, będzie nieźle, co nasze dzisiejsze myślenie usprawiedliwi. Źle będzie, kiedy przegramy. Będzie gorzej niż w przegranych znanych nam z przeszłości. I być może rzeczywiście tak już musi być.

Czytaj »

Urok rządów PiS

– Andrzej, no ok – oświadcza Donald Tusk – niech rządzi Mateusz. Będziemy konstruktywną opozycją. Ale jedno weto choćby najmniej ważnej naszej ustawy i Mateusza wypierdalamy.

Czytaj »